Na spacer ogromną miała ochotę.
Cieplutki szalik włożyła w sobotę.
Bo mimo iż słonko świeciło wesoło,
to wietrzyk,dość chłodny,owiewał jej czoło.
Podczas wędrówki dostrzegła "borówki"
A że już pora obiadu wybiła,
to się na kilka z nich z chęcią skusiła.
Wśród liści jesiennych hasała aż miło !
Bo bardzo wesoło widocznie jej było.
Kiedy spacerkiem się trochę zmęczyła,
to raz,dwa - do mojej kieszeni wskoczyła.
Wróciła do domu,szaliczek ściągnęła
i
zwinięta w kłębuszek
w kąciku
usnęła ...