poniedziałek, 10 maja 2010

Rozalka


Od stóp po czubek głowy moherkowa.
Kudłato - puchata.
Tęczowa.
Napracowałam się przy niej,bo nie cierpię kukiełkować moherkiem.
Trochę na wyczucie robiłam,ale wyszła ślicznie.
A że ostał mi się kłębek tej włóczki,to powstaną jeszcze ze dwa rozalkowe klony.
I może na jakąś maleńką Pchełkę wystarczy?
Tylko nie wiem kiedy to wszystko zrobię,bo na dworze piękna pogoda i Ogony będą mnie wyciągały na spacery.Tak że coś mi się wydaje,że moje kukiełkowanie zdecydowanie zwolni ... wrrr !
No ale nic to.
Przechodzę do prezentacji.
Myly Państwo,oto
Rozalka


Zwróćcie uwagę na jej pedicure.
Różowy rządzi !



Uśmiechnięta i zadowolona z życia.


Aloha !

niedziela, 9 maja 2010

10 zdjęcie


Decou-Galeryjka klepnęła mnie do zabawy w 10 zdjęcie.
Otóż w moim komputerze w plikach ze zdjęciami panuje chaos okrutny.
Ale poszukałam i się doliczyłam.
Więc pokazuję.
Na dziesiątym zdjęciu są moje Ogony.
Jeszcze malutkie.

Rok 2006,sierpień.
Starszy Ogon ma tutaj prawie 4 i pół roku.
Młodszy natomiast - 3 miesiące.
Zdjęcia pstrykał mój brat cioteczny,który akurat nas odwiedził.
Tego dnia odbył się prawdziwy maraton fotograficzny,bo ja miałam tylko aparat na kliszę,więc trzeba było wykorzystać cyfrówkę ;)

Do dalszej zabawy w 10 zdjęcie wyznaczam wszystkich,którzy mają na to ochotę.


***
Na koniec szydełciakowo.
Pchełka do kluczy.
Na zamówienie kukiełkowana.


Miś,który słyszy więcej.
Wiadomo dlaczego 

;-D


piątek, 7 maja 2010

Wrzosowa Panienka


10 /11 cm wrzosowego moherku.
Z długim ogonkiem i kłapciastym uszkiem.
Dzwoneczek oczywiście obowiązkowy.

Wrzosowa Panienka

Na spacerze,wśród traw


I w całej wrzosowo-kociej okazałości


Stąpająca po płatkach


I na kociej naradzie


Kociaki są do kupienia.
Jak ktoś chętny,proszę pisać na mojego maila
(tego w prawym,górnym rogu)


czwartek, 6 maja 2010

Pchełka II


Też na szybko,dla pewnej Dziewczynki.
Wczoraj wykukiełkowana - dzisiaj już poleciała do swojej przyszłej właścicielki.
Taka Expresowa Pchełka z niej.


Na łyżce


Pchełki dwie.
U nas pada od dwóch dni,więc Pchełki mnożą się jak grzyby po deszczu.
Jak tak dalej pójdzie,to stworzę cały pchełkowy zastęp.

A tutaj Pchełka w egzotycznej odsłonie 
Wyluzowana


Taka zrelaksowana,aż lśni.
;-D

wtorek, 4 maja 2010

Pchełka


Bo malutka.
Zrobiona na szybko.
Tylko na chwilę ( która przeciągnęła się w godzinki dwie) wzięłam szydełko,bo nie chciało mi się zrobić czegoś do pracy.
I nie zrobiłam,znaczy dzisiaj nocka zarwana będzie...
Ale co tam !
Zrobiłam za to 
Pchełkę 



Obowiązkowo z dzwoneczkiem.
Mam do nich słabość ;)



***

A niżej różne zastosowania Pchełki.
Może pilnować kluczy jako breloczek.
Może też robić za broszkę ;)
Albo siedzieć niczym dawny Plastuś w piórniku i pomagać w nauce ;)
Jest naprawdę malutka. Dla porównania przy telefonie.

Już została przechwycona przez mój starszy Ogon.

Chyba wykukiełkuję takich trochę więcej,bo już znudzona jestem robieniem tego samego w kółko...
Chociaż w następnym odcinku będzie jeszcze Wrzosowa Panienka,która już nie może się sesji zdjęciowej doczekać.
Ale Pchełka - jak to Pchełka.
Była szybsza ;)

środa, 28 kwietnia 2010

Haker

Teraz trochę Was pozanudzam kocurkowymi szydełciakami.
Bo coś mi się wydaje,że nastąpi ich wysyp.
Normalnie uwielbiam kukiełkować te ich długie ogony  !
Haker jest moherowy - chabrowy.
Kłaczasty cały,łapki troszeczkę mniej.
No i obowiązkowo pod kocią szyjką,koci dzwoneczek na krawatce.
A krawatka w wesołym,zielonym kolorze.
Efekt końcowy - wielce zadowalający (jak dla mnie rzecz jasna ;)
Myly Państwo !
Przedstawiam Wam niecałe 10 cm Haker'a 
w blue kolorze

Za łapkę ...

I przodem ...

I na siedząco ...

I złapany na próbie ucieczki ...

Uśmiechu spod wąsa nie widać.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Nuka


Ależ miałam ochotę na kotka.
Nie posiadałam wprawdzie wełny szaroburej,takiej na dachowca pospolitego,więc kukielkowałam z tego,
co w koszyczku znalazłam.
I się wydłubał puchaty ( nawet bardzo,baaardzo) kotek mały.
Kotek jest też mocno lśniący.
Prawie że pers ;)
Pod szyją,na czerwonej krawatce posiada dzwoneczek.
A że to kociczka elegancka,to ma też zakokardkowany ogon.
Powiem,że jest prześliczna.
I uśmiecha się pod wąsem,co u moich szydełciaków jest rzeczą niespotykaną.

Nuka




Na zdjęciach nie widać zbyt dobrze tego,
jak mocno jest lśniąco-kudłata...
Utrudniłam sobie życie i dziergałam na tę bardziej kłaczastą stronę.


Jutro se zakupię włóczkę szarą i wyprodukuje jeszcze ze dwa dachowce.
Mój starszy Ogon twierdzi,że to myszka.
Ale ja uważam,że wykukiełkowałam kotka.
I tej wersji się trzymam
;)))

Pozdrawiam cieplutko wszystkich mnie odwiedzających :*

sobota, 24 kwietnia 2010

Lu-lu


Ostatnio mam ciągoty w królisiową stronę.
Królisia z kręconymi uuuuszkami.
W sukieneczce ozdobionej dwoma kwiatuszkowymi koralikami.

Lu-lu



Jak widać różowy rządzi !

I jeszcze za rękę z moim młodszym Ogonem.


U mnie wieje nudą,wiem.Tylko królisie i misie.
Ale nic innego tutaj - przynajmniej na razie -nie znajdziecie ;)
Chociaż mam ogromną ochotę na burego kotka,takiego jak u by_giraffe.
Ależ on do mnie krzyczy !
Chyba se go wykukiełkuję,tylko włóczkę muszę zakupić...

środa, 21 kwietnia 2010

Pastelka


Dzisiaj prezentuję królisię "budyniową" ze względu na kolorystykę.
No tak mi się jakoś kojarzy z budyniem malinowym albo śmietankowym ...
Na zdjęciach jej kolorów dobrze nie widać,bo za oknem deszczowo,a moja Zorka pięć do profesjonalnych nie należy.
Królisia bladoróżowa z wstawkami ecru.
W puchatej (trochę nawet pogrubiającej) sukieneczce z tęczowego moherku
ozdobionej bladoróżowym serduszkiem.
Na uuuszkach a'la kokardki bezkokardkowe.
Też moherkowe.

 Pastelka




Pastelka ma minkę z lekka smutnawą.
Ale w gruncie rzeczy jest bardzo wesołą królisią.



Pees. Na środkowej fotce gościnnie wystąpił  mój meżu.
A dokładniej fragment jego kończyny górnej.


wtorek, 20 kwietnia 2010

Plany


Od jakiegoś czasu chodzą za mną króliki.
Mam wielką,ogromną,przeogromną wręcz ochotę,żeby je uszyć.
Taki nakaz wewnętrzny ;)
Dzisiaj,kiedy ganiałam po mieście - wypatrzyłam cieniutką,płócienną apaszkę w groszki.
No,cudo powiadam Wam.
Patrząc na nią,widziałam już królisia -
- uszka w kropeczki,sukieneczka czerwono zakończona.

I chyba w sobotę przystąpię do dzieła ...
Znaczy się - stwarzała króliki będę - na maszynie mamy mojej.




Nie mogę odżałować,że w tamtym tyg. nie kupiłam apaszki 
czerwonej w białe groszki,ale takiej woalowej...
Stałam,stałam i zastanawiałam się,zamiast brać.
A dzisiaj poszłam po nią i doopa ! nie ma !
Dlatego tę wzięłam,bo historia by się zapewne powtórzyła.

Jaki z tego wniosek wyciągnęłam?
Nie ma co walczyć z chomikiem,który w nas siedzi
;)



Pees. Następny odcinek będzie królisiowy.